Podpowiadamy, jak samodzielnie zrobić w domu ekologiczny znicz DIY na Wszystkich Świętych. Takie klimatyczne oświetlenie grobu własnej roboty to wyjątkowy pomysł na uczczenie pamięci bliskich na 1 listopada czy Dzień Zaduszny.
Palnik na pellet własnej roboty to dobry pomysł, jeśli oczywiście posiada się umiejętności konstruktorskie, ma się żyłkę majsterkowicza i cierpliwość, jakże przydatną przy każdej pracy wymagającej wysiłku zarówno intelektu, jak i mięśni. Do zamontowania palnika trzeba użyć dobrych narzędzi, można na przykład
Składa się to z małego słoika ze szczelną pokrywką. Możesz zrobić jeden z nich z mieszaniną olejków eterycznych i alkoholu. Po napełnieniu butelki, można namoczyć pokrywkę w mieszaninie, aby umożliwić dobre moczenie. Jeśli szukasz zapachu samochodowego, który jest łatwy dla portfela, możesz również zrobić jeden z wacików
Podsumowanie artykułu – jak zrobić lody w maszynie Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, jak smakowałyby lody stworzone przez Ciebie, z Twoimi ulubionymi smakami i dodatkami? Przygotowywanie domowych lodów to nie tylko przyjemność, ale także sposób na kontrolowanie składników i kalorii, a także doskonała okazja do wspólnego
zapiekane bułki własnej roboty z pieczonym schabem. 2.0 (1) Jabłka w cieście francuskim własnej roboty. 2.0 (5) Makaron domowy do rosołu. 5.0 (612) Rosół z kaczki z domowym makaronem. 5.0 (35) Piernik staroploski.
Pasztet domowej roboty - jak zrobić? Sposób przygotowania: 1. Mięso ugotować w osolonej wodzie ,cebulę pokroić w krążki i dodać do mięsa , następnie wsypać kilka ziaren ziela angielskiego, 1 liść laurowy .Wątróbkę usmażyć na smalcu .Po wystudzeniu zmielić mięso , wątróbkę i cebule w maszynce .Wlać tłuszcz z wysmażonej
. Lody to chyba ulubiony przysmak nie tylko dzieci. Uwielbiamy je jeść, kochamy ich smak, wypełniamy nimi nasze codzienne menu. Pyszne lody dla ochłody to dodatek, który kochają wszyscy. Niestety, ale te dostępne w sklepach pełne są dodatkowego cukru, barwników i ulepszaczy, co sprawia, że to co dobre, niestety nie oznacza zdrowe. Robiąc zaś lody domowej roboty, można postawić na produkty, które łączyć będą w sobie niezwykły smak i zapach, ochłodę w upalne dni, a do tego ogrom zdrowia w każdej serwowanej porcji. Wystarczą zdrowe, ekologiczne produkty, odpowiednie akcesoria do lodów i dodatki, z którymi i robienie i kosztowanie lodów, okaże się być prawdziwą przyjemnością. Jak więc takie lody przygotować? Co trzeba posiadać, aby móc je wykonać samodzielnie? I oczywiście, czy przepis jest tak prosty, że każdy może je zrobić sam? Lody to najprostsza do wykonania rzecz w naszej kuchennej przestrzeni. Wystarczy kilka minut, by już chłodziły się one w zamrażalniku. A kiedy je wyjmujemy, możemy zabrać je ze sobą na wycieczkę, wykorzystując w tym celu lodówkę turystyczną, która długo pozwala utrzymać chłód. można także i postawić na desery lodowe w ogrodowej przestrzeni, jednak należy jednak wówczas pamiętać o osłonkach na żywność, aby móc zapobiec siadaniu na jedzenie much i innych owadów. Jakie produkty są niezbędne do wykonania lodów? Okres owoców sezonowych w pełni, dlatego też jak najbardziej warto wykorzystać ich możliwości. Owoce to mnóstwo witamin, a do tego ogrom słodkości w zdrowym wydaniu. Można postawić na ulubione przez wszystkich truskawki, można wybrać maliny, jagody, borówki czy czereśnie. W zależności od tego, jakie owoce są naszymi ulubionymi, także też możemy wykorzystać. Z pewnością w każdej kuchni mieści się wypełniony po brzegi koszyk na owoce, prawda? Wybieramy więc z niego te, które chcemy wykorzystać. Na durszlak wsypujemy owoce, dokładnie je myjemy, a następnie przesypujemy do miski, krojąc na mniejsze kawałki. To stanowi podstawę, by móc przystąpić już do stworzenia niezwykle smacznych lodów. Jedni wykorzystują wagę kuchenną 5 kg na przykład z miską, w którą od razu można wrzucić niezbędne produkty, inni sięgają po przepis w stylu ,,na oko”. Zarówno w jednym, jak również i w drugim wydaniu, lody na pewno będą smaczne, stanowiąc prawdziwą rozkosz dla podniebienia. Przepis na lody Aby uzyskać pyszne, zdrowe i kolorowe lody, wystarczy skorzystać z jednego z dostępnych przepisów, w zależności od tego, jaki rodzaj lodów chcemy uzyskać. sorbety Wystarczy tylko zblendować ręcznym blenderem owoce, aby uzyskać sorbet. Są idealne do ugaszenia pragnienia, niezbyt słodkie, lekkie i naprawdę pyszne. lody śmietankowe Można zrobić klasyczne lody śmietankowe, a wtedy wystarczy wykorzystać 200ml śmietanki i cukier. Do garnka należy wlać 100ml śmietanki i dodać cukier. Następnie należy to zagotować i po ściągnięciu z gazu, dodać drugą część śmietanki, wszystko dokładnie mieszając. Całość należy umieścić w pojemniku, by już po zamrożeniu, delektować się ich niezwykłym smakiem. To wszystko. lody czekoladowe Oczywiście trudno byłoby przejść obojętnie obok lodów czekoladowych, prawda? Tutaj należy wykorzystać śmietankę 36% - 300ml, mleko 2% - 250ml, 7 łyżek cukru, tabliczkę gorzkiej czekolady i ¾ tabliczki mlecznej czekolady. Aby z tego połączenia wyszły nam pyszne lody czekoladowe, należy zagotować połowę śmietanki z cukrem. Po wyjęciu z gazu, trzeba wlać pozostałą część śmietanki i mleko. Wszystko razem wymieszać i doprowadzić do wrzenia. Dodać czekoladę, aż do rozpuszczenia. Następnie można wykorzystać maszynkę do lodów lub dokładnie całość wymieszać samodzielnie, zamrozić, wyjąć, zblendować całość, ponownie zamrozić, wyjąć i zblendować. Choć przy takich lodach jest nieco pracy, to ich smak rekompensuje wszystko. Robiąc lody domowej produkcji, warto także posiadać akcesoria, dzięki którym robienie ich czy serwowanie, nie będzie stanowiło absolutnie żadnego problemu. Na pewno niezwykle ciekawą opcją jest maszynka do robienia lodów producenta Tescoma Della Casa z którą ich przygotowanie nie będzie żadnym kłopotem, dla największego nawet laika. Jest ona prosta w obsłudze, niezawodna w działaniu, skuteczna w przygotowywaniu tych zimnych pyszności. Warto także zaopatrzyć się w foremki do lodów, jak również i wybrać profesjonalną łyżkę do lodów, z którą ich nakładanie będzie proste, szybkie i niebywale efektowne. Lody w różnej formie Lody można serwować w różnej formie i postaci. Najbardziej nam znane, to lody na patyku, które nie wymagają większego przygotowania. Wystarczy wlać masę do foremki z patyczkiem, zamrozić i gotowe. W przypadku zaś stworzenia deserów, można wykorzystać salaterki, jak również i inną część zastawy, by samodzielnie wykonać smaczne, kolorowe desery, zapraszając do naszego ogrodu gości. Kubki porcelanowe, dzbanek do herbaty czy też kawy. Do tego efektowne salaterki, sztućce, a to wszystko w roli głównej z pysznymi lodami własnej produkcji. Czy można więc chcieć czegoś więcej? Lato to czas, gdy możemy sobie pozwolić na nie zdecydowanie częściej i w tym właśnie okresie, one szczególnie też smakują. Wybierajmy te domowej roboty, bo nie dość, że są pyszne, to jeszcze dużo bardziej zdrowe.
18 grudnia w MZS młodzież z klas siódmych i ósmych spotkała się z przedstawicielami policji i sanepidu na wykładzie na temat dopalaczy i narkotyków. Spotkanie zorganizowała pedagog p. Małgorzata Mokrzewska. Punktem wyjścia do rozważań stał się krótki film, spot zniechęcający do sięgania po używki. Państwo z policji przybliżyli prawne aspekty zażywania dopalaczy i narkotyków, pani z sanepidu skupiła się na biologicznej stronie i mówiła o spustoszeniu w organizmie, jakie czynią używki. Nastolatki kusi zakazany owoc, są ciekawi zwłaszcza tego, co zabronione. Szkoda jednak, by na własnej skórze doświadczali, co naukowo i praktyczne jest zbadane. Narkotyki i dopalacze zabijają. Szkoda Ciebie. Nie wyważaj dawno otwartych drzwi. Żyj zdrowo, a energię czerp ze swojej młodości. Dziękujemy prelegentom za rzeczowe przedstawienie problemu. Redakcja
zapytał(a) o 23:43 Jak zrobić dopalacze ? Servus ; > Wie ktoś może jak zrobić dobrego dopka z chemików ? Prosiłbym o podanie składników i ilości jakiej trzeba użyć, ale też jaki jest najlepszy podkład ? Tytoń czy majeranek ? Daje Naj ! ;) I nie piszcie że robienie tego nie ma sensu lub coś w tym rodzaju ;] Chce tylko dowiedzieć się przepisu.. ;] Inne komentarze mnie nie interesują ;) Ostatnia data uzupełnienia pytania: 2014-12-28 23:47:13 Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 23:44 Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Łączysz? Doradź! patrz: Reguły działu i Spis treści Regulamin forumStaraj się określać połączenie jako pozytywne, bądź negatywne – bazując na doświadczeniu, uwzględniając czy miałeś dobry set&setting. Każda substancja się liczy, chyba że nie ogarniasz. Niewiadome ilości też należałoby podać. Nie doradzaj, jeśli to nie jest oczywiste. Łatwiej zapytać, aby dyskusja mogła nastać. To nie jest takie proste. 61 / / 0 Mam taką nietypową sprawę. Rozmawiałem ostatnio z miejscowym sprzedawcą sklepu z dopalaczami i tłumaczyłem mu co to jest damiana, kocimiętka i inne :finger: .Wspomniałem mu również że chce kiedyś sam spróbować zrobić mieszankę do wziął mnie za kogoś kumatego i po tej rozmowie zadzwonił do szefa i powiedział mu o z właścicielem potem przez telefon i był by zainteresowany zrobieniem takiego jest w tym że ja wcale nie jestem żadnym chemikiem :finger: ani się jakoś super nie znam :nuts: .Wydaje mi się że dał bym rade zrobić ekstrakcje rośliny bo to zbyt trudne nie jest oczywiście zależy jakiej rośliny. Na dodatek mam jednego ziomka który jest dość kumaty jeśli chodzi o mam jednak wo gule pojęcia o ketonach i całej reszcie chemii którą tam chciał bym zrobić to palenie bez chemii jesli jest to o tym wszystkim właścicielowi sklepu i zaproponowałem mu że mogę spróbować zrobić to na własną rękę wypróbować na sobie a później dać próbkę również pytania to czy da się zrobić jakąś dobrą mieszankę bez użycia ketonów i reszty tej chemii, jakie rośliny jakiś społeczny czyn i dajcie trochę wiedzy. Wiem że to wszystko dało by się znaleźć w wątkach ale to dużo szukania a mi zależy na czas to pieniądz. :diabolic: ) pisze to na fazie więc nie czepiajcie się mnie bo mi bad tripa zrobicie :-D Uwaga! Użytkownik leming nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post. 881 / 8 / 0 Nie zrobisz. Kupujesz z neta syntetyczne kanabinoidy i jedziesz z koksem. :D No chyba, zę chcesz zrobić mieszankę bielunuiową, ale to chyba nie za dobry pomysł. Zdecydowanie odradzam Ci ćpanie. x = x 1558 / 10 / 0 Powiedz że chcesz pomagać dopalaczom to Chcwd. Sam to sobie możesz zrobić mieszankę, a nie w dopalaczach, oczywiście nie z naturalnych ziół, bo w dopalaczach nie chcą gówna, chemia chemia i jeszcze raz chemia. Sam też się nie zajebiesz "Twoją" ziołową mieszanką, więc znowu wchodzi to słowo "chemia". Rozumiesz mój post? 61 / / 0 Elwis pisze:Nie zrobisz. Kupujesz z neta syntetyczne kanabinoidy i jedziesz z koksem. :D No chyba, zę chcesz zrobić mieszankę bielunuiową, ale to chyba nie za dobry pomysł. Mieszanka bieluniowa jest dla mnie nie bójcie się jednak mam trochę rozumu i nigdy bym komuś nie dał bielunia tym bardziej nieświadomie. Uwaga! Użytkownik leming nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post. 845 / 7 / 0 Moglby sie "zajebac", ale to by musialy byc rozne rosliny sprowadzane z roznych stron swiata a poznije jeszcze z nich ekstrakcje trza by bylo zrobic. Kiedys, dawno temu jak dopalacze dopiero sie pojawily byl taki watek, w ktorym zastanawialismy sie nad taka opcja. Konkluzje byly takie, ze dalo by sie to zrobic, natomiast koszt bylby bardzo wysoki - przy robieniu tego nawet na duza skale. Wiec zapomnij. Nasaczenie chwastow syntetycznym ( mocnym, "zajebujacym") kannabinoidem jest nieporownywalnie tansze i bardziej trafiajace w klientele tych sklepow. 1558 / 10 / 0 Dopalacze i natura.. hahaha.. A zrobienie 50kg suszu z mieszanką kanabinoli wychodzi ich pewnie jakoś 1zł za gram, a sprzedają po 20 POŁÓWKĘ! Więc co lepiej, sprowadzać x roślin i robić xXXX ekstrakt? Lepiej kupić chemie i spryskać bestię! 61 / / 0 katotaliban pisze: Wiec zapomnij. Nasaczenie chwastow syntetycznym ( mocnym, "zajebujacym") kannabinoidem jest nieporownywalnie tansze i bardziej trafiajace w klientele tych sklepow. Szkoda że tak jest, spróbuje coś zrobić nic się przecież nie stanie postaram się załatwić parę roślin i z moim kolegą chemikiem porobimy ekstrakcje zobaczymy co z tego brać te kannabinoidy i ile to może jakieś linki do sklepu z suszami roślin itp. oprócz szamanshopu. Uwaga! Użytkownik leming nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post. 61 / / 0 Beif pisze:Dopalacze i natura.. hahaha.. A zrobienie 50kg suszu z mieszanką kanabinoli wychodzi ich pewnie jakoś 1zł za gram, a sprzedają po 20 POŁÓWKĘ! Więc co lepiej, sprowadzać x roślin i robić xXXX ekstrakt? Lepiej kupić chemie i spryskać bestię! Przydał by się właśnie taki etnoshop z mieszankami do palenia kopiąco lecznicze palenie a nie tylko zakropione syfy aż sobie ide skuna zapalić przynajmniej to da rady czyste załatwić jak się chce :diabolic: . Uwaga! Użytkownik leming nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post. 4008 / 319 / 940 leming pisze:Ziomek wziął mnie za kogoś kumatego Wyprowadź go z błędu i ewentualnie przeproś za zawracanie głowy. 61 / / 0 pokolenie pisze:leming pisze:Ziomek wziął mnie za kogoś kumatego Wyprowadź go z błędu i ewentualnie przeproś za zawracanie głowy. Tak zrobię bo jak sobie całą tą sprawę przemyślałem i trochę poczytałem to nie chce mi się pakować w takie interesy wolę normalne opcje to ja nikogo nie muszę bo to nie ja zawracałem komuś głowę tylko oni ze zrozumieniem bo mówiłem ziomkowi o tym wszystkim. Uwaga! Użytkownik leming nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post. Prawie tona „narkotyku klasy A” została znaleziona na jachcie płynącym z wysp karaibskich do Wielkiej Brytanii. Jej rynkowa wartość została oszacowana na 80 milionów funtów. Dynamika rynku handlu narkotykami po krótkim spadku w początkowym okresie pandemii COVID-19 szybko dostosowała się do nowych realiów, wynika z opublikowanego w czwartek (24 czerwca) przez Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC) nowego Światowego Raportu o Narkotykach. Sąd Najwyższy zdepenalizował w poniedziałek rekreacyjne spożycie marihuany przez dorosłych. Za zalegalizowaniem używki głosowało 8 spośród 11 sędziów. SN po raz kolejny zajął się tą sprawą, jako że Kongres nie zdołał przyjąć stosownej ustawy przed 30 kwietnia.
To moj 1 post na tym forum i nie jestem pewien czy wybralem właściwy dział... Jesli nie prosze moderatora o pomoc i przeniesienie do właściwego. A wiec jak najkrócej przedstawię swoją historię, momentami szczegółowo ponieważ uważam że w życiu coś wynika z czegoś i życie to system zależnosci w którym łatwo narobić nieodwracalnych głupot uświadamiając sobie ogrom dramatu jak już pozamiatane........ a człowiek uczy się całe życie, i bardzo ważne żeby uczyć się na błędach innych.............. wtedy nie boli........ więc niech to co napiszę poniżej będzie przestrogą dla starych i mlodych, biednych i bogatych......... i was koledzy/koleżanki jako zorientowanych bardzo dobrze w temacie proszę o pomoc..... Jestem już niemłodym facetem ktory 2 lata temu zaczął mocno się staczać po równi pochyłej.... chwilami mam tak dość że marzę o tym żeby okazało się że jestem nieuleczalnie chory i przestać toczyć tą nierówną walkę na tym chorym świecie..........1 rzecz która wydaje się podstawowym błędem to fakt że od młodości piłem często piwo/dwa/3/4/5..... w wolnym czasie przy sprzyjających okolicznosciach. Dzsiaj rozumiem że nawet częste picie niegrożnego wydawaloby sie piwa, osłabia czujnosc......... a alkohol w kazdej postaci to grozny bo powszechny, ba nawet reklamowany że: "Po robocie.....cos tam sie należy". Gówno brzydko mówiąc prawda. po robocie najlepiej odpoczac w towarzystwie Tej Jednej Wyjatkowej, ew. z Nia i dziecmi. A raz na rok/miesiac czytaj...... to tak. Bo regularnie robienie czegoś niezdrowego to jak zdradzanie partnera. Kiedyś wyjdzie. Prędzej czy później. Wyjątki potwierdzają regułę...........Ja też nigdy nie podejrzewałem że przekroczę magiczną bariere uzależnienia. Byłem przekonany jak wielu z nas ze grunt to SILNA WOLA!!!!!...Czysta teoria........ Przygodę z mj zaczałem pózno, jako człowiek dojrzały 23-letni, zarabiający na siebie, majacy świetlane perspektywy na życie. Przed mj poznałem się z białą damą dzięki której mogłem jednocześnie pracować caly tydzień ponad siły a w miarę potrzeby gdy na studiach musiałem coś zaliczyć a nie miałem żywcem siły i czasu na to, wtedy dorażnie wspierałem się nią i wkuwałem cały materiał na blachę. Tak, że recytowałem całe wersy książki/skserowanych notatek. W tamtych czasach zdarzało mi się również używać jej na jakiś mocno alkoholowyvch imprezach żeby móć wyjść z twarzą na koniec imprezy :):):) wesela i temu podobne imprezki gdzie łatwo było przesadzić a wysokooktanowe trunki zawsze mocno odchorowywałem nazajutrz........Jak to u niejednego wydawało mi się że mam nad wszystkim kontrolę :-P ..... w czasach które staram sie pokrótce streścić zdarzało mi sie od czasu do czasu na jakimś pamiętnym Maydayu zarzucić pixa...(10 lat temu jak i dzsiaj uważam że bylo warto)... a od czasu do czasu w dobrym towarzystwie pozwolić sobie na kox..(tu znowu uważam, że kox jest dla snobów, nie warte tej ceny lepiej pojechać na egzotyczną wycieczkę)... Później znienacka przyszedł czas miłości......... jak teraz na to patrzę widzę wyraźnie jaka to była chora miłość i że wówczas moja wielka miłość miala poważne problemy osobowościowe zwane boderline. Bardzo częste kłótnie, rozstania, powroty - najogólniej chore jazdy.........Ja jedenak szukałem winy w sobie i idealizowałem Ja, usprawiedliwiałem Ja. Wtedy zaczołem przesadzać z mj. Zaczołem jarać na okragło co wydawało mi się wówczas doskonałym lekiem na całe zło..... z racji ciężkich przejść od 2 roku życia byłem człowiekiem bardzo nerowym, a gandzja pozwalała mi wówczas doskonale się relaksować, wydajniej myśleć i uławtwiała mi kontakty z innymi.....no a przedewszystkim znakomicie mnie uspokajała. Chora miłość w pewnym momencie zaowocowała ciążą u mojej wielkiej miłości. Co ciekawe mam pewność że wówczas tego dziecka chciałem bardzo zarówno jak i ja, jak i Ona. Obydwoje o tym nieraz, nie dwa rozmawialiśmy. Jednak jak by nie było nie była ona planowana i akurat tym razem to ja nie chciałem uważać co mam wypominane do dzsiaj że zmarnowałem Jej życie. Zamieszkaliśmy razem. Kłótnie i jazdy zaczeły sie jeszcze gorsze...... o to o tamto, o nic, bo zupa była za słona, bo koledzy, etc. standart 1 słowem................ Z perspektywy czasu widzę jaki wtedy byłem głupi, zaślepiony i lekkomyślny.... oczywiście uspokajałem się pozornie browarkami i trawką, a jak się wyprowadzała i zostawałem sam w mieszkaniu pocieszałem się w analogiczny sposób...... wtedy zaczołem zaopatrywać się w większe ilości dragów uważając ze nadal mam nad tym kontrolę...... urodziło się dziecko....... kłotnie i wyprowadzki były coraz częstsze i coraz brutalniejsze. Chcąc coś zmienić w swoim życiu postanowiłem ze receptą będzię zmiana otoczenia i postanowiłem wyjechac do UK. Akurat wchodziliśmy do uni europejskiej..... wydawało mi się że to będzie doskonała recepta na całe zło...... :):):)......... no i pojechałem. rzeczywistość okazała się na miejscu bardzo brutalna..... po 1 nie znałem języka a po drugie wyjeżdzając z polski zostawiłem dobrze płatne zajęcie które bardzo lubiłem robić ( regionalny przedstawiciel handlowy ). Na miejscu zacząłem robić fizycznie i za marne pieniadze, co mnie przybijało od rana do wieczora zamiast obiektywnie mierzyć siły na zamiary i docenić to co mam. Dodatkowo nie radziłem sobie z tęskontą za dzieckiem. Wówczas jakoś zaczołem jarać papierosy ( szczyt glupoty uwzględniając cene za paczke 5 funtów ). Piłem też coraz częściej...... a od czasu do czasu udawało mi się ogarnąć haszysz i jak tylko miałem jarałem po pracy. W pracy nigdy bo nie dawałem rady robić fizycznie będąc na bani. Rozłąka wydaje mi się że służyła Matce mojego dziecka......... zaczeły się fazy telefoniczno- smsowe ( w efekcie których do dzsiaj nienawidzę komunikacji smsowej ). Czas na emigracjii płynął mi jałowo, powoli i bezsensownie bo zamiast odkładać flotę, rozpuszczałem ją z samotności i chęci pocieszania się...... w miedzyczasie mimo wszystko chciałem do siebie ściągnąć swoją miłość z Naszym Dzieckiem co z różnych przyczyn nie doszło do skutku ( dzsiaj mając racjonalny punkt widzenia na przeszłość nie wiem czy by było to dla naszej trójki lepsze ...... czy nie. Okropne uczucie bo to jeden z checkpointów który był istotny ).... Do polski przyejdzałem 2-3x w roku bo oczywiście bardzo tęskniłem za dzieckiem.... Nauczyłem się języka, zdobyłem dobrze płatną robotę........ jednakże chore jazdy z matką mojego dziecka nie umiałem podkreślić grubą kreską i zająć sie sensowym układaniem sobie życia........Wydawało mi się że niech Ona 1 sobie kogoś znajdzie, bo wyjdzie że zrobiłem Jej dziecko i zostawiłem a To ja sie czułem porzucony...... oczywiście dobrze zarabiając i mając ku temu możliwości znowu zaczołem jarac tak jak kiedyś w polsce od świtu do zmroku... wydawało mi się że nadal mam nad wszystkim kontrolę. Jak to mówią: Nie jest łatwo lekko zyć :P:P:P mijał miesiąc za miesiącem..... niby sielanka........ z dnia na dzień w UK zaczął się kryzys....... tęskonta za dzieckiem mnie dobijała....... jednym słowem czas wracać. Będąć w UK zrobiłem sobie prawko na TIRy, nauczyłem się jeździć widlakiem - wydawało mi się że nabrałem wiatru w żagle. Powrót do polski okazał się równie brutalny jak wyjazd na emigracje........z matka mojego dziecka miałem wówczas już fatalne relacje. Za wszelka cene chciala mi robić tak żeby bolało do imentu. Jej się wogóle nie układało w życiu a odpowiedzialność zrzucała na mnie. Z pracą w polsce niby było dobrze, ale jak chodziłem na interview to mnie pytali po co wracałem albo robota była podła i za podłe pieniadze. Problem potęgował fakt że zdałem sobie sprawę z faktu że jestem uzależniony od marihuany..... na tamten czas próbowałem przestać, jednakże dużo kumpli wokół mnie jarało a ja bez jarania jestem bardzo nieszczęśliwym facetem...... więc traktowałem to jako zło konieczne i próbowałem koegzystować z swoimi problemami. Po 5 latach spędzonych w cywilizowanym kraju wogóle nie umiałem się odnaleźć w polskim wyścigu szczurów........ kasy miałem coraz mniej, dobrej roboty nie mogłem złapać, pojawiły się uciążliwe problemy ze zdrowiem w postaci REFLUXU i Zespołu jelita drażliwego.....Wyjechałem na kilka miesięcy do Hollandii, ale jak to ja zamiast cieszyć się z tego co jest to widziałem wszystko na czarno.....Nie chcieli mnie puścic na Boże Narodzenie to się zwolniłem i tyle....Wróciłem do polski, święta szybko mineły, zaczeła się proza życia....... wydawało mi się ze już gorzej być nie może.......Ech, złudzenia są okropne :P:P:P..przestałem całowicie jarać grass, fajki kontrolowałem, nigdy nie jarałem przed śniadaniem, kilka szlug dziennie........ poszedłem do terapeuty, przepisał mi CITABAX..............przestałem popijać co wieczór browarki............postanowiłem że skupiam się na pracy...... a w wolnym czasie playstaion........ [ w tym momencie z racji wstydu zaczynam zagęszczać moją przydługą historię ]..........Stało się to czego całe życie się spodziewałem, a z racji jarania na okragło i pobytu w krajch gdzie policja jest cywilizowana, przestałem brać taką ewentualność pod uwagę...... Pewnego ranka wychodząc do pracy obok mojego samochodu czekało na mnie 3 cwanych panów z aparatu represji....... przyszli znaleść u mnie 0,5kg trawy...........Dzisiaj po wszystkim nawet wiem kto ich przysłał, że kolega którego zna sie XXXlat a pije z psami to przypał, wogóle im mniej ludzi wie tym śpisz bezpieczniej.......... mieszkanie mi przeszukali cm po cm, łącznie z przeszukiwaniem kieszeni ubrań w szafie i półkach....Dziwne mi się wtedy wydawało skąd wiedżą że ostatnio byłem na krótko w Pomarańczowym królestwie dostatku i dobrobytu :):):)..... byli wręcz przekonani że znajdą to czego szukają. Znależli wagę którą przywiozłem z UK ( utwierdziło ich to w przekonaniu że jestem handlarzem narkotyków i trzeba mocniej szzukać ), 3 naboje gazowe które widziałem ostatnio przed emigracją do UK, zuepłnie nie pamiętałem że je mam, a przedewszystkim nie zdawałem sobie sprawy że to podlega karze do lat 8, 2 puste worki strunowe z resztkami mj na ściankach które zostały w kieszeniach ubrań nawet nie wiem skąd, 1 worek z 2 łodygami na widok którego nogi mi się ugieły bo został mi po wizycie w coffie shopie i żal mi było wyrzucić holenderskich gałęźi a pózniej zapomnialem o nim i został w kieszeni kutrki.....zryty łeb. Gałęźi żałować........ skurwiele szukali i nie chcieli odpuścic a ja z racji że od kilku dni zacząłem detox załamałem się jak mogłem nie zrobić porządków..... po 6h przeszukali dokładnie wszystko, następną godzinę spędzili na przeszukiwaniu samochodów służbowego i prywatnego..... nawet chcieli przeszukiwać mieszkanie moich rodziców...... ale zrobiło sie popoludnie więc jazda na komendę i pranie mózgu........ z racji że moje zeznania były krótkie, nie chciałem o niczym z nimi gadać, stawiałem się żeby nie mówili mi per Ty i nie obchodziły mnie ich propozycje, wygrzebali z jednego z worków jakiś paproch który zabarwił test na czerowno.... zważyli worek z gałęźiami ktory wg. nich wazył 0,9g....... na moje protesty że 2 gałęźie nie ważą nawet z workiem tyle, przeprawili z protokule że 0,7g i bez worka to bedzie expert ważył..... kazali podpisać protokół i na dołek.........na dołku 40h....... beret zryty dokumentnie......... po wyjściu z dołka w robocie tlumaczenie dlaczego znikłem na 2 dni........ ogólny moralniak...... i chcąć odreagować wpadłem na najgłupszy pomysł w swoim życiu. Debilizm w czystej postaci...... Postanowiłem odwiedzić sklep z dopalaczami który prowadził znajomy. Wcześniej wydawało mi się że pojawianie się w takich miejsach to przypał.......jednak po dołku stwierdziłem że skoro to legalne to wszystko gra. Spróbowałem konkreta.......... nie dowierzałem że to tak doskonale działa i niczym to nie grozi........tego samego dnia spróbowałem kokolino.......... no i zaczełó się.......... żeby nie zanudzać tych co dotarli do tego momentu napisze że w atmosferze legalności i zatracając wszelkie podejrzenia że to może być gorsze/ bardziej niebezpieczne niż wszystko co dotychczas wrzucałem następne pół roku "kolekcjonowałem" kokolino i maczanki bez żadnych przerw. W międzyczasie rzuciłem robotę i skupiłem się na "pomaganiu" właścicielowi sklepu kolekcjoneskiego przez co zapewniłem sobie nieograniczony dostęp do trucizny....... Pomoc polegała na sprzedawaniu tego gówna nocami biedakom takim jak ja którzy wpierdolili się po uszy nie zdając sobie sprawy z problemu........ wstyd pisać......... płynołem na maxa...... brak snu robił swoje...... w mojej głowie zrobiła sie maxymalna paranoja że jestem śledzony. Wszystkich zacząłem podejrzewać że są przeciwko mnie. tusk z kopaczową zamkneli sklepy...... ale ja jak rasowy cpuń zrobiłem sobie zapas trucizn i przestałem wychodzic z mieszkania...... z maxymalnej zrobiła się mega paranoja............. że jestem dzieckiem szczęscia, i kto mi zrobi krzywdę to umrze....... że z matką mojego dziecka nigdy mi się nie układało bo to nie moje dziecko......im było gorzej tym wrzucałem więcej ......TRAGEDIA. WSTYD. WSTYD MI NAWET TERAZ WIĘCEJ PISAĆ....... z powodu wstydu nie napisze w jakich okolicznosciach ale wkrótce trafiłem do psychiatryka wbrew własnej woli przywieziony przez policje. 3 pierwsze dni w pasach....... wiłem się jak traszka i bełkotałem o konću świata......... Tam spedziłem 2 miesiace......1x im spierdalając lufcikiem nocą bo mnie na spacer nie chieli puścic nawet raz........ Matka wypisała na własną odpowiedzialność a ze mną wcale nie było jeszcze dobrze.......poprostu zacząłem się lepiej kontrolować z tym co mówię...... po wyjsciu miałem nadal zapasy więc znaleźli się koledzy i nastepne 3 miesiace znowu furanie dzien w dzien...... nawet nie starałem się o robotę bo chciałem odpocząc po nieslusznym wobec mojej oceny pobycie u czubków..... kaska się zupelnie skonczyła....... poszedłem do roboty z której wkrótce potem mnie wyrzucili bo nie byłem w stanie robić łopatą po 10h........A co najgorsze matkojebca dzielnicowy ręką komendatna miejskiego skierowali mnie na badania do WOMPu celem przeprowadzenia badań co do możliwości kierowania pojazdami....... zaczeła się maxymalna deprecha....... poczucie winy........ uświadomiłem sobie wszystkie swoje błędy o których z grubsza tutaj napisałem......z duszą na ramieniu czekałem na termin badania w WOMPie....Gdy tam poszedłem pani pycholog uświadomiona przez najwspanialszego dzielnicowego zjechała mnie na maxa.......Ciezko zdobyte prawo jazdy na wszystkie kategorie poszło sie jebać.... znowu nie wychodziłem ze wstydu z mieszkania. Po kilkunastu dniach mama mnie namówiła na wizytę u psychiatry. Tam szczerze przedstawiłem problem, dostałem ZYPREX i XETANOR, które tego samego wieczoru zzarlem na raz z zamiarem odejscia do krainy wiecznych łowów czytaj. w pizdu...... Nastepne 3 dni nie można sie mnie było dobudzić........karetka nie chciała przyjechać bo ja się Mama jarneła to już było za późno na płukanie zołądka......jak wstałem to mnie masakrytycznie bolała głowa i cały drżałem......... tym razem sam poprosiłem takiego jednego co niby rodzina moja..... żeby mnie zawiózł do psychiatryka bo mogę sobie znowu coś takiego zrobić......Po czasie to ja nie wiem po co do tego więźienia bez klamek chciałem jechać.....Poprostu, chyba wszystko mnie nagle przerosło a najbardziej to jak się przypadkiem okazało z Kto jest matką mojego dziecka........... tym razem w wariatkowie bylem miesiąć....... pomimo leków które we mnie pakowali nie mogłem spać po nocach...........dopóki mi nie dali czegos mocnego na sen, nie spałęm jarac szluga za szlugiem z nerwow......Tam mnie zdiagnozowali że schizofrenia paranoidalna i już chyba leki do konća życia w moim stanie z takim stażem "ćpania" trawki i wszelkich innych trucizn........poczułem sie jak bezdomny.........po miesiacu miałem dość i wypisałem się na własne żądanie. Definitywnie postanowiłem wziaść się za siebie. Załatwiłem sobie robotę w innym mieście. Z uzywek postanowilem ze nigdy wiecej trucizn i wszelkich nielegalnych substancji, zostaje czasem piwko i papierosy ktore od czasow 1 psychiatryka do dziś dnia pale 40-50 dziennie. No i ......... zaczely sie schody. Robota byla na 3 zmiany a ja nie wydalalem w niej bedac ciagle nie wyspany. Zmeczenie nie pomagalo. Kładlem sie do łóżka i nie moglem usnąć. Wrócilem do domu jak najszybciej się dało wmawiając sobie ze pewnie wynika to ze zmiany otoczenia. Poszedlem do nastepnego psychiatry, . Tym razem dostałem FLUANXOL, PRINIDOL I TRITICO. Sumennie brałem te leki 2 miesiace. Podczas kuracji chwilami mnie tak bolała głowa że masakra jak bym uderzył nią w tafle lodu. Po skończeniu sie leków bóle glowy ustały a ja postanowiłem że dojdę do normalnośći własnymi siłami. Od tego momentu mija 6 miesiąc............... w miedzyczasie zauważyłem że od czasu nażarcia się leków nie mogę pić nawet 1 piwa bo już w trakcie czuje się po nim źle i ciężko mi skończyć po jednym. Kawa, czy wogóle kofeina tez działa inaczej......... jak przedawkuje czuje się jak na zjeżdzie. Z 2 strony jak rano nie wypije 1 słabej to jestem zamulony jak stary staw.... Zdarzyło mi się zajarać mj i też działanie nie jest takie jak kiedyś. Strasznie mnie zamula i mam mega nie do pokonania napad łaknienia. Zero jakis przyjemnych doznań.....Absolutne 0....Pozatym normalnie na trzeźwo bardzo ciężko mi się na czymś skoncentrować i nie myśleć o bzdurach. Bardzo często czuję napięcie wewnętrzne, że w efekcie nie mam ochoty z nikim gadać, bo mam wrażenie że zaraz wybuchne gniewem. Wogóle praktycznie się nie uśmiecham, nic mnie nie cieszy, nic nie jest w stanie mnie rozbawić, kabaret każ wszelki jest dla mnie mdł, dowcipy czerstwe...... Pomimo kuracji PRINIDOLEM ręce i nogi bardzo często mi silnie drżą szczególnie jak jestem zdenerwowany. Aktualnie pomny ostatnich porażek w robotach, jestem na zatrudnieniu socjalnym gdzie robię za śmieszne pieniadze - tyrająć 8h przy łopacie, ale palę szlugi kiedy potrzebuje i mam pewność że mnie nie zwolnią jak bym wolno tą łopatą nie ruszał. A najwiekszy problem mam ze snem. Bardzo ciezko mi zasnac....potrafie sie nawet bardzo zmęczony przewracać z boku na bok 3h........ albo budze sie w środku nocy i czuje mega głód a pozniej nie moge usnąć. Jak jest włączony tv albo ktoś gada czy radio gra, też nie budzę sie niewypoczęty z bólem głowy, tak jak bym spał w kucki w jadącym, hałasującym samochodzie. No i z rana palę ze 3 papierosy niemlaże pod rząd......Jak rasowy cpuń i degenerat...... Po tej okropnie wyczerpująco opisanej zawiłej historii konkluzja: Z racji że przez ostatnie 1,5 roku przytyłem 35kg, zżarłem kilkanaście rodzajów leków psychotropowych i żaden poprostu nie rozwiązywał moich mimo całkowtej abstynencji od kilku tygodnii nie widzę znaczączej poprawy w mojej psychice wobec czego chciałbym się wspomóc nie dowierzam z różnych powodów lekarzom psychiatrii na słowo (jak wspominam że mam diagnozę SP to wg. musi tak być). Mam do was zapewne pytanie: Jaki/e lek/i mogł by mi pomoć na poprawę nastroju, poczucie ciagłego zdenerwowania no i uregulować ten nieszczęsny sen??? Z góry dziękuję za wszelkie sugestie i odpowiedzi Pozdrawiam wszystkich rozważnych i uczulam na swoim przykładzie nierozważnych poszukiwaczy wrażeń przegladajac fora o RC i wszelkich tego typu zabawkach dużo czytałem o selekcji naturalnej, rozsądnym podejściu do stymulantów, odpowiedzialności czy dziecinnadzie gimnazjalnej .......... bzdury wg. mnie.............. łatwo się pogubić, łatwo zrobić sobie krzywdę, przy nawarstwieniu się problemów może się odechcieć żyć. A nie żyjemy dla siebie, idąc na łatwizne krzywdzimy tych którym na nas zależy....Jak to mówią: .........i nikomu nie wolno się z tego śmiać........Ten się smieje......... kto się....... :yay: :yay: :yay:
jak zrobić dopalacze własnej roboty